Victor Braun urodził się 5 czerwca 1825 r. w St. Avold. Jest to małe miasteczko położone w Alzacji – Lotaryngii, które na przemian należało raz do Francji a raz do Niemiec.

Victor był dziewiątym z jedenaściorga dzieci. Ojciec jego Antoni Mikołaj Braun był kupcem zaś jego matka Maria Gabriela z domu Richard była głęboko religijną kobietą. Oboje przekazali swym dzieciom głęboką oraz żywą wiarę, która została umocniona i oczyszczona prześladowaniami rewolucji francuskiej.Wielką radością państwa Braun był fakt, iż syn Antoni wstąpił do Zakonu Jezuitów i został kapłanem, oraz, że na stan kapłański zdecydował się również Victor. Ze względu na słabowitość cielesną i przejście niejednej choroby musiał on częściej przerywać studia i dopiero 14 czerwca 1851 przyjął święcenia kapłańskie.

W wielkiej radości pisał do rodziców:

„Teraz jestem kapłanem na wieki! Wydaje mi się to jakby snem a jednak jest to niepojętą rzeczywistością. Jestem tam gdzie moje serce tęskniło. Droga była usłana trudnościami i przeszkodami, ale tym większa jest moja wdzięczność za tę łaskę oraz mam prośbę, aby za mnie się modlić, abym zawsze okazywał się godnym mojego powołania”.

Jak bardzo okazał się godny łaski kapłaństwa?

W pierwszej gorliwości wyczerpany przez swoją chorobę musiał przerwać ukochane duszpasterstwo. Jak tylko odzyskał siły podjął natychmiast ponownie pracę w winnicy Pańskiej.

Gorliwość na wzór św. Pawła przynaglała go do coraz większej i trudniejszej pracy. Pragnął podjąć się zadań w duszpasterstwie oraz czynić miłosierdzie. Gorliwość ta popychała go od placówek duszpasterskich w swej ojczystej ziemi do wielkomiejskiej pracy duszpasterskiej w Paryżu i także do społecznie zagrożonych robotników, obcokrajowców, do opuszczonych dzieci i chorych.

Przynaglany czuł się również do rozszerzania miłosierdzia poza granice swych osobistych sił. Znalazł wnet szlachetne pomocnice.

Tę, chociaż niewielką w początkach grupę poświęcił 17 października 1866 roku Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Dzień ten zawsze o. Braun uważał za dzień założenia swego zgromadzenia zakonnego „Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego”.

Victor Braun był wielkim czcicielem Serca Jezusowego. Nabożeństwo tego nie odkrył w młodości ani nie przejął od ojca lub matki. Zapewne był przygotowany do tego nabożeństwa i na nie nastawiony przez wielką cześć dla Najświętszej Maryi Panny jak również przez swe z natury dobre serce, które współczuło z nędzą i cierpieniem bliźnich. Pragnął w Paryżu dla swych podopiecznych, którzy czuli się obco i mówili tylko w języku niemieckim zdobyć dla nich bliskie zachęty. Dobrą okazją do tego okazał się Niemiecki Dzień Katolików w 1864 r. w Würzburgu. Dzięki wsparciu swego krewnego mógł wziąć w nim udział. Szczególne wrażenie na ks. Braunie zrobił wykład barona Herkampfa na temat czci Najświętszego Serca Jezusowego. Było to dla niego głębokim przeżyciem gdyż naraz zajaśniał mu sens i znaczenie czci Najświętszego Serca Jezusowego.

Wyznaje to sam:

Przyznaję ze wstydem, że minęło wiele lat mojego życia kapłańskiego zanim zrozumiałem to piękne i pocieszające nabożeństwo. Po raz pierwszy zostałem tym ogarnięty, gdy świątobliwy kapłan baron Herkampf mówił o tym na wielkim Niemieckim Dniu Katolików w Würzburgu w Bawarii”.

Na zakończenie tego zebrania rozdano uczestnikom Obietnice Bożego Serca dane Małgorzacie Marii Alacoque.

Dla ks. Brauna było to jak objawienie z nieba. Z odwagą i radosnym zaufaniem powrócił do Paryża. Po tej jego godzinie łaski z gorliwością zadbał o cześć Najświętszego Serca Jezusowego. Jego zapał nie pozostał tylko piękną teorią, lecz przynaglał go trzeźwo i potężnie do miłości. Widział dosyć cierpienia i nędzy, i miał je ciągle przed swymi oczyma. Teraz odnalazł w najświętszym Sercu i Jego ranie również nieskończone miłosierdzie. Przynaglała go miłość przebitego i ofiarującego się Serca Jezusowego.

Prowadzony łaską coraz głębiej wnikał w zrozumienie tajemniczych planów Bożych. W dniu 26 stycznia 1869 roku pisał już o misji, jaką ma do spełnienia. Misją tą było miłować Serce Jezusa i przysparzać mu miłości. Jest to również szczególnym celem, który wskazał swemu zgromadzeniu zakonnemu: dążenie do większej miłości ku Serca Bożemu. Ma ono się przejawiać w dziełach miłości bliźniego, aby obudzić u ludzi wiarę w potęgę Bożej miłości, objawić im w ten sposób miłość Bożego Serca i pobudzać do wzajemnej miłości. Zgodnie z tymi zamiarami wymagał przede wszystkim od swoich sióstr owej miłości do Bożego Serca, która znajduje swój wyraz w cnotach, które są szczególnie bliskie Najświętszemu Sercu. Jest nią łagodność oraz pokora. Samo przedstawienie Bożej miłości w postawie życia miłości bliźniego nie wyczerpuje głębokiej treści apostolstwa, któremu ks. Braun poświęcił swe zgromadzenie zakonne. Jeśli oderwanym od Boga sercu ludzkim ma zapalić się ogień miłości, potrzeba wyrwania człowieka z więzów grzechu. Miłość służąca musi stać się pokutą i zastępczym zadośćuczynieniem. Miłość taka przynagla do wewnętrznego uczestnictwa we wszystkim, co dotyczy ukochanej osoby. Prawdziwa cześć do Najświętszego Serca Jezusowego musi prowadzić do uczestnictwa w tym, co Serce Boże wzrusza.

Dla ks. Brauna było to całkowicie zrozumiałe. Już na początku swej fundacji, gdy nastąpiły pierwsze trudności, które musiały również obrazić Serce Jezusowe nakazał swoim siostrom obowiązek przeproszenia. To przeproszenie zachowało się w niemieckojęzycznej gałęzi zgromadzenia do dzisiejszego dnia i codziennie jest odmawiane przez jedną z sióstr. Jest to prawdziwie szlachetna idea, której poświęcił ks. Braun swoje zgromadzenie zakonne. Nie wymyślił tego, lecz odkrył ją w czci Najświętszego Serca i wprowadził w życie. Ks. Braun wyznawał to w pokornej skromności zawsze, gdy patrzył wstecz na powstanie swej kongregacji. Ponownie podkreślił, że Bóg posłużył się nim jako narzędziem, aby założyć religijną wspólnotę. To sam Bóg jest jej założycielem.

Od momentu, gdy podczas dnia Katolików w Würzburgu w 1864 roku promień łaski rozświetlił jego serce rozgorzał on ogniem gorliwości, aby nie spocząć dopóki nie stanie się sam zaufanym Bożego Serca, lecz także dopóki nie udzieli swojemu zgromadzeniu zakonnemu usposobienia tegoż Serca. Przez posługę miłości chciał zbudować królestwo Boże w sercach ludzi. Ks. Braun od początku pojmował cześć do Najświętszego Serca, tak jak to później przedstawił Papież Pius XI w swej encyklice. Wniósł sztandar miłości do świata przepełnionego nienawiścią, którą można dostrzec jak nigdy dotąd. Cóż lepszego mógłby dać ks. Braun naszym czasom jak nie znak miłości do Boskiego Serca Jezusowego.

W wieku 57 lat zużył swe siły w służbie Serca Jezusowego i zmarł 18 maja 1882 roku.

Założenie tej kongregacji było jego dziełem życiowym. Dzisiaj jego siostry pracują we Francji, Anglii, Niemczech, Austrii, Polsce, Czechach, w Kalifornii, El Salwador, Mali, Zambii i Kolumbii.